Bazując na statystykach dotyczących urodzin dzieci w Polsce, można stwierdzić, że najmniej dzieci w Europie rodzi się właśnie w naszym kraju. Kobiety w Polsce mają średnio od 1,1 do 1,2 dziecka. Są to jedne z najgorszych statystyk dotyczących urodzin w Europie.
W swojej 20-letniej pracy jako ginekolog niejednokrotnie spotykałem się z sytuacjami i, niestety, nadal się spotykam, że przychodzi do gabinetu młoda dziewczyna i pyta, czy mógłbym jej przepisać tabletkę antykoncepcyjną. Swoją prośbę uzasadnia tym, że od jakiegoś czasu przyjmuje już taką tabletkę, czy to w celach antykoncepcyjnych, czy dlatego że ma trądzik i problemy z samooceną i nie jest zadowolona ze swojego wyglądu, czy też lekarz przepisał jej tabletkę antykoncepcyjną jako lekarstwo w celu uregulowania cykli miesięcznych, bo albo nie miesiączkowała, albo miesiączkuje za często, krwawienia są zbyt bolesne lub za bardzo obfite.
Jest wiele podobnych sytuacji, z powodu których ginekolodzy przepisują tabletki antykoncepcyjne, mówiąc pacjentkom, że jest to rodzaj lekarstwa. W swojej praktyce lekarskiej zdarzyło mi się raz przepisać tabletkę antykoncepcyjną jako lekarstwo, i to zakonnicy. Przepisanie tabletki antykoncepcyjnej przez lekarza w celach leczniczych jest zupełnie niepotrzebne, gdyż tabletka ta nie jest lekiem.
 
Tabletka antykoncepcyjna nigdy nie jest lekiem.
Tabletka antykoncepcyjna to preparat, który niczego nie leczy, ponieważ nie jest przeznaczony do leczenia. Wręcz przeciwnie jest to preparat przeznaczony do tego, żeby niszczyć zdrowie. Możliwość płodności jest normalnym procesem fizjologicznym. Jeżeli niszczymy płodność w organizmie kobiety, to znaczy, że wprowadzamy ją w stan chorobowy. Kobieta staje się niepłodna, czyli jest chora na czas przyjmowania tej tabletki. Druga rzecz, o której warto wiedzieć, to fakt, że przyjmując tabletkę antykoncepcyjną, przyjmuje się od 40 do 60 razy więcej hormonów niż nam potrzeba – co najmniej tyle, gdyż liczby te dotyczą najniżej dawkowanych preparatów hormonalnych. Z tego wynikają oczywiste konsekwencje. Gdy ktoś przyjmuje jakąś substancję w takim nadmiarze, nie może to pozostać bez wpływu na jego zdrowie.
Oprócz tych podstawowych argumentów związanych z tabletką antykoncepcyjną, dotyczących zdrowia, inną równie ważną kwestią stał się opublikowany w 2005 r. raport Światowej Organizacji Zdrowia. Według zawartych w nim danych tabletka antykoncepcyjna jest jednym z najsilniejszych karcinogenów, czyli czynników powodujących nowotwory. Dotyczy to czterech nowotworów: raka piersi, raka szyjki macicy, raka endometrium i raka wątroby. W wywoływaniu tych nowotworów bardzo istotny jest czynnik hormonalny. Z tym faktem wiąże się również jeszcze jedna bardzo istotna sprawa, ostatnio często poruszana w publikacjach naukowych, a mianowicie najbardziej szkodliwe jest przyjmowanie tabletki antykoncepcyjnej i wszelkich preparatów hormonalnych przez młode kobiety, szczególnie te, które nigdy jeszcze nie były w ciąży, nigdy nie rodziły, ani nie karmiły dziecka piersią. Dużą rolę odgrywa tu oczywiście czas przyjmowania preparatu; im dłużej, tym sprawa jest poważniejsza.
 
Według jednych z ostatnich badań w przypadku kobiet młodych, które jeszcze nie rodziły, wzrost ryzyka wystąpienia raka piersi, związany z przyjmowaniem tabletki antykoncepcyjnej, zwiększa się 2-3-krotnie; według niektórych badań nawet 4-krotnie.
Wiele osób przyjmujących preparaty antykoncepcyjne nie zdaje sobie w pełni sprawy z ich realnego działania. Każda ulotka dotycząca takiego preparatu powinna zawierać opis jego działania, często jednak jest on przedstawiony w sposób mało zrozumiały. Tabletka antykoncepcyjna nie działa wyłącznie antykoncepcyjnie, czyli tylko przeciwko poczęciu, uniemożliwiając je. Wiele razy zwykła tabletka, wcale nie specjalna jak typowy preparat mogący powodować obumarcie zarodka na bardzo wczesnym etapie, ale najzwyklejsza tabletka antykoncepcyjna potencjalnie ma możliwość działania wczesnoporonnego. Na jakiej zasadzie?
W latach 60., gdy na rynek amerykański wprowadzano pierwsze preparaty antykoncepcyjne, dawki zawartych w nich hormonów były bardzo wysokie. Dawne pigułki zawierały 100 razy więcej hormonów niż obecne. W dzisiejszych tabletkach hormonów jest 100 razy mniej, ale wciąż 60 razy więcej niż potrzeba. Opracowywano wówczas także sposoby, które pozwoliłyby zobaczyć, jak działają tego rodzaju preparaty. Jednym z najbardziej nagłośnionych był opis informujący, że pigułka antykoncepcyjna blokuje owulację, czyli uniemożliwia pęknięcie pęcherzyka Graafa i uwolnienie komórki jajowej. W związku z tym, pomimo współżycia przez cały okres cyklu, nie ma możliwości poczęcia, gdyż nie ma w organizmie kobiety zdolnej do tego komórki jajowej.
Jednak przy tak wysokich dawkach hormonów bardzo często występowały powikłania zakrzepowo-zatorowe jako natychmiastowy efekt przyjęcia tabletki antykoncepcyjnej, choć efekty działania preparatów antykoncepcyjnych kumulują się w organizmie nawet przez wiele lat i mogą pokazać się dopiero za lat 10, 15, 20 albo 30 po odstawieniu tabletki. Znany był przypadek młodej 15-letniej dziewczyny, która wzięła jedną tabletkę antykoncepcyjną i dostała udaru mózgu. W tej chwili żyje jak roślina. Wystąpiła u niej śmierć mózgowa. Było to pierwsze takie powikłanie, które zmusiło do zmniejszenia dawki hormonów w tabletce. W związku z tym efekt blokujący owulację stał się mniej widoczny, tabletka zawiera bowiem 100 razy mniej hormonów.
Pigułki z lat 60. być może częściej blokowały owulację, jednak mówiło się też, że u 7-10% kobiet może ona wystąpić, pomimo stałego przyjmowania tabletki. Jeżeli mogło dojść do owulacji, było współżycie, a ciąża się nie rozwinęła, pojawia się pytanie, dlaczego. Głośno podaje się argument dotyczący śluzu szyjkowego, że jest on nieprzenikalny dla plemników. Jest to jednak bardzo wątpliwe kryterium. Z pewnością wiarygodniejsza jest hipoteza dotycząca endometrium, czyli błony śluzowej jamy macicy, i faktu, że endometrium nie rośnie.
Żeby mogło dojść do zagnieżdżenia się dziecka w macicy, musi być tak zwane endometrium receptywne, które ma około 10-12 mm grubości. Gdy przeprowadza się USG u kobiety przyjmującej preparat antykoncepcyjny, endometrium u niej jest bardzo cienkie, ma najwyżej 3-4 mm. Kiedy robi się preparat histologiczny i ogląda pod mikroskopem endometrium takiej kobiety, jest ono zupełnie nieprzygotowane do tego, żeby przyjąć dziecko. W związku z tym w przypadku nowych preparatów o mniejszej dawce hormonów mówi się o 30-50% szans na wystąpienie owulacji. Czyli nawet w co drugim cyklu, pomimo przyjmowania tabletki antykoncepcyjnej, może dojść do owulacji.
Jeżeli owulacja wystąpi i będzie współżycie w okresie poowulacyjnym, może także dojść do poczęcia. Dlaczego zatem ciąża się nie rozwija? A przynajmniej nie zawsze, gdyż co roku zdarzają się przypadki, że pacjentki, które regularnie przyjmowały tabletki antykoncepcyjne, mimo to zachodzą w ciążę. Najczęściej nie ma dalszego rozwoju ciąży, ponieważ nie jest możliwe zagnieżdżenie. Implantacja zarodka następuje 5-6 dni po poczęciu. Czyli dziecko żyje przez 5-6 dni, chciałoby się zagnieździć w macicy, ale nie może, ponieważ nie ma tam 12-mm endometrium. Dziecko obumiera i jest wydalane na zewnątrz. Jest to pewna potencjalna możliwość.
Może się zdarzyć i tak się zdarza, że nie było współżycia w czasie płodnym i nie doszło do poczęcia. Istotna w tej sytuacji jest jednak świadomość, że podejmując decyzję o stosowaniu antykoncepcji, decydujemy również o tym, że dzieci, które mogły się począć, nie będą mogły żyć. Nigdy nie wiadomo, czy dojdzie do poczęcia, czy nie, i ile razy w roku. Jest tu mowa o potencjalnej możliwości. Z decyzją o stosowaniu antykoncepcji wiąże się także mechanizm fizjopatologiczny, prowadzący do zwiększonego ryzyka rozwoju na przykład wymienionych wcześniej chorób nowotworowych.
Inne rodzaje antykoncepcji to: wkładki wewnątrzmaciczne, spirale, prezerwatywa i stosunek przerywany. Wkładka wewnątrzmaciczna jest to ciało obce, włożone na stałe do macicy. Z założenia ma działać w sposób, który nie dopuści do zagnieżdżenia się zarodka w jamie macicy. Nowoczesne spirale z wkładką hormonalną tym bardziej działają w ten sposób. Zawierają wstawkę hormonalną, mają też depo z noretisteronu czy innego gestagenu, i ich zadaniem jest niedopuszczenie do tego, żeby endometrium rosło. Mają one zmniejszać grubość endometrium, a także obfitość krwawień i niektórzy traktują je jako formę leczenia obfitych krwawień. Efekt zmniejszenia jest jednak uzyskiwany poprzez utrzymywanie w macicy permanentnego stanu zapalnego, który uniemożliwia zagnieżdżenie się 5-6-dniowego dziecka, jeśli dojdzie do poczęcia.
Najbardziej popularna metoda antykoncepcyjna, jaką w Polsce jest prezerwatywa, również ma swoje konsekwencje uboczne. Kilka lat temu w Australii przeprowadzone zostały badania i na ich podstawie wykazano, że u kobiet, które zaszły w ciążę wkrótce po odstawieniu prezerwatywy, dużo częściej występowały poważne powikłania ciąży, jak na przykład nadciśnienie indukowane ciążą. Współżycie seksualne ma swój bardzo konkretny wymiar biochemiczny, wymiar komórkowy. Poprzez normalne pełne współżycie z deponowaniem nasienia w sklepieniu pochwy kobieta nabiera pewnej immunokompetencji na antygeny męża. Jeżeli stosunek seksualny zawsze jest przegrodzony barierą z lateksu, co ma miejsce w przypadku prezerwatywy, nie dochodzi do wymiany antygenów między mężem a żoną. W związku z tym, gdy poczyna się dziecko i w organizmie kobiety zaczyna rosnąć obcy antygenowo organizm, który posiada wiele antygenów wspólnych z ojcem, staje się on dla organizmu kobiety immunologiczną zagadką, czymś co należy zwalczyć. Oczywiście, powikłania tego typu nie zdarzają się u wszystkich kobiet. U wszystkich natomiast dochodzi do głębokiego zniszczenia seksualności.
O konsekwencjach zdrowotnych i psychicznych możemy też mówić w przypadku innej dość popularnej metody antykoncepcyjnej, jaką jest stosunek przerywany. Polega on na tym, że wytrysk następuje poza pochwą kobiety. Najczęściej stosunek taki prowadzi do nerwicy, i to zarówno u mężczyzny, jak i u kobiety. Powodem jest to, że akt małżeński nie jest przeżywany w pełni, małżonkowie koncentrują się na momencie, kiedy stosunek trzeba przerwać, żeby nie doszło do wytrysku w pochwie. Z punktu widzenia medycznego jest to zresztą bardzo nieskuteczna metoda.
Argumentacja zdrowotna, dotycząca antykoncepcji, przemawiająca do wielu osób, nie jest jednak najważniejsza. Nie jest bowiem tak, że każdy, kto przyjmuje tabletkę antykoncepcyjną, zachoruje na nowotwór, czy będzie miał chorobę zakrzepowo-zatorową, czy inne powikłania wynikające z przyjmowania preparatu antykoncepcyjnego. Ale każdy, kto wchodzi w antykoncepcję, szczególnie będąc w małżeństwie, głęboko niszczy relację, która ma się wyrażać w sakramentalnym spełnianiu aktu małżeńskiego.
Małżeństwo jest sakramentem. Realizuje się sakramentalnie również poprzez jedność w wymiarze fizycznym. W tej jedności jest też moment otwartości na życie, czyli świadomość, że każdy akt małżeński może być potencjalnie płodny. I akt małżeński tylko wtedy, kiedy z założenia jest płodny, buduje więź, miłość i jedność małżeńską.
Po kobietach, które nie mają już problemów z płodnością, a wcześniej stosowały antykoncepcję, widać jak bardzo zniszczona jest seksualność w ich małżeństwie. Przyczyną tego jest nieumiejętność korzystania z sakramentalnego wymiaru aktu małżeńskiego.

Maciej Barczentewicz - ginekolog-położnik

Fot. www.pixabay.com/jarmoluk
Źródło: Pismo "Zbliżenia" nr 3