Z Dorotą Sokół, technikiem żywności i żywienia, współautorką strony www.dylematymamyitaty.pl, dedykowanej nie tylko rodzicom, rozmawia Magdalena Guziak-Nowak.

Czy dietetycy się cieszą, że ze szkolnych sklepików znikają słodycze? Dlaczego dzieci, które się uczą, nie powinny objadać się słodyczami?

– Dietetycy, których znam, bardzo się cieszą, podobnie jak i ja. Brak świadomości u niektórych dorosłych, jak ważne jest żywienie dzieci i młodzieży, powoduje, że ostatnio pojawiają się głosy o odebraniu dzieciom dzieciństwa przez obecne ograniczenia. Ja raczej powiedziałabym, że nie odbieramy dzieciństwa, tylko darujemy dłuższe i lepszej jakości życie w przyszłości naszym pociechom. A fakt, że dzieciństwo nie będzie kojarzyć się z drożdżówką, to w tym aspekcie chyba sprawa drugorzędna. Ograniczenia zostały wprowadzone z powodu ogromnego przyrostu w Polsce odsetka dzieci z nadwagą i otyłością (co jest prostą drogą do wielu chorób). Mówimy więc o tym, że działania mają charakter profilaktyczny, lepiej bowiem zapobiegać, niż leczyć. A objadać się łakociami nie powinien nikt (nie tylko uczące się dzieci). Nadmierne jedzenie słodyczy powoduje zaburzenia w gospodarce całego organizmu, zakwasza go, powoduje skoki glukozy we krwi, co zmusza trzustkę do pracy na „wysokich obrotach”. Ponadto „dobre” bakterie zaczynają być wypierane przez te „złe”, gdyż cukier to ich idealna pożywka, a to przyczynia się do spadku odporności dziecka. Dodatkowo po zjedzeniu „czegoś” słodkiego, człowiek robi się ospały, a to nie sprzyja dobrej koncentracji.

Ale co w zamian? Jaka przekąska czy drugie śniadanie będzie wartościowe dla dziecka?

To, że cukier został drastycznie ucięty, nie znaczy, że musimy zupełnie zakazać dzieciom słodkich posiłków. Słodkie są owoce surowe, owoce suszone, miód. Na ich bazie można zrobić pyszne przekąski. Banan zmiksowany z kefirem z dodatkiem płatków jaglanych czy owsianych to świetne słodkie drugie śniadanie (nie wymaga dodatku cukru czy miodu), które nawet dorosłego nasyci na kilka godzin, a przy tym dostarczy wapnia – ważnego pierwiastka dla rozwijającego się organizmu. Domowe batoniki zbożowe, ciasteczka owsiane – internet aż roi się od przepisów na ciekawe smakołyki bez cukru. Sałatki owocowe, sałatki warzywne z dodatkiem sera mozzarrella, szynki czy jajka, a nawet owoce podane solo. Drugie śniadanie może też być zwykłą kanapką na bazie ciemnego chleba z wędliną czy twarogiem, do których można dodać sałaty, papryki bądź pomidory.

Jak pomóc dziecku, które ma w szkole intensywny okres np. dużo sprawdzianów? Czym je nakarmić?

Dzieci i młodzież, w związku z tym, że intensywnie się rozwijają, potrzebują pożywienia, które ma wysoką wartość odżywczą, czyli „naszpikowanej” składnikami mineralnymi, witaminami, wysokowartościowym białkiem, dobrej jakości tłuszczami i odpowiednimi węglowodanami. I absolutnie nie mam tu na myśli żywności sztucznie wzbogaconej w te składniki. Chodzi o to, by umiejętnie komponować posiłki, wybierając jak najświeższe produkty. W menu ucznia powinny występować owoce i warzywa, mięsa, sery, ryby, jajka, nabiał, pieczywo, kaszę, makarony, płatki, oleje spożywane na surowo. Kierujemy się zasadą, że im bardziej różnorodnie, tym lepiej. Wybieramy przy tym produkty jak najmniej przetworzone. I pamiętamy, by pociecha zjadła 4-5 posiłków w ciągu dnia w odstępach ok. 3-godzinnych. Tak nakarmiony uczeń sprosta niejednemu sprawdzianowi.

Panuje moda na napoje energetyzujące, które może nie tyle poprawiają koncentrację, ile sprawiają, że nie chce się spać, więc... można się uczyć nocami. Co Pani o nich sądzi?

Jestem przeciwniczką nocnego uczenia się dzieci, a już na pewno picia napojów energetycznych, których nie polecam nawet dorosłym. Są to napoje, w których znajdziemy różne dziwne dodatki, częste ich picie na pewno nie doda zdrowia. Nieprzespana noc to gorsza koncentracja w dniu następnym. Lepiej więc codziennie zjeść porządne śniadanie i uczyć się w dzień, a na sen zostawić sobie 8 godzin.

A woda? Ile wody lub innych napojów powinien wypić uczeń?

Rekomendowana ilość to 1,5 litra, ale należy pamiętać, że w upalne dni i podczas wysiłku fizycznego, ta ilość powinna być większa. Zbyt małe spożycie wody powoduje rozdrażnienie, ale i problemy z koncentracją, czyli dziecko gorzej przyswaja wiedzę. Dlatego zadbajmy, by nasza latorośl miała zawsze w plecaku butelkę wody. Obecnie dzieci często sięgają po słodkie napoje, a te słabo gaszą pragnienie i w dodatku dostarczają pustych kalorii. Zawierają przecież ogromne ilości cukru, sztuczne barwniki, konserwanty a to nic dobrego. Dlatego wprowadźmy w domu i w szkole modę na picie wody.

Dziękuję za rozmowę.

www.pixabay.com/bzwei